Droga będzie, ale Drozdowski i tak czuje się oszukany Drukuj

O tej drodze pisaliśmy na łamach TK wielokrotnie: „Kocioł na Sucharskiego”, „Walczą o drogę na Sucharskiego”,  „Niekończąca się opowieść na Sucharskiego” a potem „Koniec koszmaru mieszkańców Sucharskiego”. To teksty, które dotyczyły złego stanu nawierzchni drogi prowadzącej przez ulicę mjr. Sucharskiego.

– Przed ostatnimi wyborami w 2014 roku żeście napisali w gazecie, że koszmar na ul. Sucharskiego się skończy, bo gmina ma pieniądze na drogę. Ale do dziś nie została zrobiona – denerwuje się Daniel Drozdowski, główny dowodzący „walki” mieszkańców z ul. mjr. Sucharskiego o drogę przy swoich domach. „Walki”, która trwa przynajmniej od 20 lat.

Droga, owszem, została zrobiona, ale… tylko do połowy. – Zadzwoniłem do urzędu, upewniono mnie, że droga będzie skończona w całości. Owszem, zrobili 105 czy 110 metrów, ale od samego wykonawcy usłyszałem, że pieniędzy wystarczy tylko na połowę drogi, na resztę nie. Znowu zadzwoniłem do gminy: „Co pan gada głupoty panie Drozdowski, pieniądze są na całą drogę” – taką odpowiedź usłyszałem. Potem któregoś razu spotkałem przewodniczącego rady miasta i gminy Andrzeja Chmielewskiego, którego także zapytałem, czy są środki na całą drogę. „Panie Danku, są, droga będzie wreszcie zrobiona”. Dowidziałem się, że pieniądze były, ale burmistrz przeniósł ją na inne zadanie. I do dziś nie została zrobiona, a od złożonej obietnicy mija już trzeci rok. Według mnie zwyczajnie zostałem oszukany – grzmi Drozdowski.

Drozdowski nie potrafi zrozumieć, dlaczego przez lata gmina nie chciała  zrobić drogi, z której korzysta m.in. jego niepełnosprawna córka. – Chodzę do sklepu, do miasta na rynek, do pracy i muszę chodzić po tych dziurach, co nie jest łatwe  – przyznaje Joanna Drozdowska, córka pana Daniela. – Czy burmistrz ma sumienie, skoro pozwala mojej niepełnosprawnej córce chodzić o tych dziurach? – pyta retorycznie D. Drozdowski.

Przez lata burmistrz Bytomia Jacek Sauter powtarzał, że budowa drogi przy ul. Sucharskiego musi poczekać. –  Na całym odcinku, minimalnie przy czterech metrach szerokości, żeby zmieściły się dwa samochody, kosztowałaby ok. 600 tys. zł plus oświetlenie. A mieszka tam czternaście osób – tłumaczył brak inwestycji na Sucharskiego w 2013 bytomski włodarz.

Dziś przyznaje, że remont drugiej części Sucharskiego świadomie odłożył na później, spodziewając się sporych pieniędzy z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Takie środki zostały gminie Bytom Odrzański przyznane na remont 20 dróg wiosna ubiegłego roku. Jest wśród nich także ul. Sucharskiego.

Dziś, w dniu publikacji tego numeru TK, ma zostać rozstrzygnięty przetarg na remont dróg, wśród których jest zaplanowane dokończenie ul. mjr. Sucharskiego.   – Termin wykonania wszystkich dróg upływa 15 listopada tego roku. Od wykonawcy, który wygra przetarg będzie zależało, jaki przyjmie sobie harmonogram. Niemniej jednak w tym roku droga będzie zrobiona – zapewnia burmistrz J. Sauter.

Co na to Drozdowski? – O tym, że droga będzie robiona, to ja wiem, zostałem o tym poinformowany. 
 – Cieszy się pan? – zapytałem. 
 – Po dwudziestu latach łatania dziur, sypania gruzu i równania drogi na własny koszt to, że droga będzie zrobiona, jest dla mnie mniej istotne od tego, że zostałem oszukany. 
 – Dlaczego droga nie została wykonana w całości i czy Drozdowski ma prawi czuć się oszukany? – pytam burmistrza Bytomia Odrzańskiego. 
 – Przyznaję, przesunęliśmy wtedy środki finansowe na inne zadanie inwestycyjne. Dzięki tej i innym decyzjom nie musieliśmy zaciągać kredytu. Zawsze powtarzam, że jesteśmy bardzo biednym samorządem, więc niezaciąganie kredytów uważam  za nasz sukces. Nasz, czyli całej gminy. Pan  Drozdowski nieraz mi nawtykał i ja go po części rozumiem, ale muszę zawsze strać na straży finansów całej gminy. Dlatego nie mam poczucia, że ktoś został oszukany. 
Mariusz Pojnar

Tygodnik Krąg