Walentynka od mieszkańców dla Weroniki Drukuj

Tym razem adresatem akcji, która odbyła się w walentynki, była chora na białaczkę Weronika Ziober. Na jej leczenie udało się zebrać ponad 7 tys. zł. - Bardzo  dziękuję za udział w dzisiejszej akcji, która ma pomóc mi w walce z ciężką chorobą – mówiła na zakończenie koncertu wdzięczna 16-latka.

Trzyletnią walkę o zdrowie Weroniki Ziober opisujemy regularnie, bardzo jej w tym wszystkim kibicując. Jej przypadek jest szczególny, bo nie brakuje komplikacji, które opóźniają ostateczny powrót dziewczyny do zdrowia. Jest na tyle odosobniony, że jej lekarze namawiają Weronikę, żeby napisała książkę. Niewykluczone, że taka powstanie. Przypominając historię jej choroby, należy wspomnieć, że Weronika jest już po przeszczepie szpiku, ale niestety silna lekoterapia uszkodziła nerki dziewczyny, która dziś jest uzależniona od dializ, a przeszczep nerek nie będzie możliwy, dopóki nie uda się pozbyć krwotocznego zapalenia pęcherza. 
- Wirus BKV powoduje, że Weronika oddaje mocz czerwony jak barszcz. W styczniu wykryto u niej guza na pęcherzu moczowym. Lekarze wycięli go w maju, ale urosły dwa kolejne, w tym jeden o wielkości pięciu centymetrów – mówiła pod koniec zeszłego roku na naszych łamach Bożena Przybylska, babcia Weroniki. - Jestem w stanie zawieszenia, dopóki lekarze nie zrobią porządku z pęcherzem, to nie będę mogła przystąpić do przeszczepu. Obecnie czuję się nieźle, dziś mam niskie ciśnienie, ale to wszystko się u mnie szybko zmienia – mówi o swoim obecnym stanie zdrowia młoda bytomianka. 
Jej leczenie, ciągłe wyjazdy do klinik, codzienne życie, sporo kosztują. Dlatego korzystając z pretekstu, jakim było ostatnie święto zakochanych, w Bytomiu Odrzańskim zorganizowano koncert „Serce sercu”, który był swoistą „walentynką” od mieszkańców dla jednej z nich. - Kiedy w szkole zastanawiałyśmy się nad formą pomocy, szybko stwierdziłyśmy, że to można pociągnąć tylko sercem, niczym innym. Stąd taka właśnie nazwa akcji dla Weroniki – mówi Alfreda Filip, wychowawczyni Weroniki i opiekunka samorządu uczniowskiego w Zespole Szkół, który był pomysłodawcą i głównym organizatorem przedsięwzięcia. 
Impreza, która odbyła się w niedzielne popołudnie, przyciągnęła na widownię sporo ludzi, którzy licytowali różne gadżety i tym samym pomagali Weronice. Licytację, jak za każdym razem podczas akcji charytatywnych, poprowadził duet burmistrz Jacek Sauter i przewodniczący rady Andrzej Chmielewski. - Z całego serca bardzo państwu dziękujemy – ukłonił się na koniec koncertu J. Sauter. - Bardzo  dziękuję za udział w dzisiejszej akcji, która ma pomóc mi w walce z ciężką chorobą – powiedziała na zakończenie koncertu wdzięczna 16-latka 
A naprawdę było za co dziękować, bo udało się zebrać 3,2 tys. zł z samej licytacji, dodatkowo z własnego portfela niebagatelną kwotę 2 tys. zł przekazał przedsiębiorca Krzysztof Przybylski. Oprócz tego ze sprzedaży ciast, losów na loterii fantowej, biżuterii, którą wykonała sama Weronika oraz serc Walentynkowych udało się do całkowitej sumy dorzucić kolejne 2 tys. zł. Łącznie dla Weroniki uzbierano kwotę 7,3 tys. zł. - Jesteśmy szczęśliwi, że te środki są aż tak duże. Bytomianie por raz kolejny pokazali, że mają wielkie serca – uśmiechnęła się wychodząc z sali Barbara Ziober, mama Weroniki. 
Zaskoczenia nie kryją sami organizatorzy. - Jesteśmy z Weroniką na co dzień, wiemy jakie ma potrzeby, wiemy na bieżąco jak jej codzienność wygląda i tym bardziej cieszymy się, że akcja się udała i dzięki temu Weronika dostanie aż tyle pieniążków. Powiem zupełnie szczerze, że hojność bytomian przerosła nasze najśmielsze oczekiwania – podsumowuje A. Filip. 
Odnotujmy, że w szkole w okresie Bożego Narodzenia przeprowadzono akcję, z której zebrano także pokaźną kwotę, bo 1,4 tys. zł na konkretny cel. - Weronika marzyła o rowerze i dokładnie w mikołajki przelałam jej 1,4 tys. zł i wiosnę ma go sobie kupić – dodaje A. Filip. 
Mariusz Pojnar

Tygodnik Krąg